• Wpisów: 188
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 13:52
  • Licznik odwiedzin: 30 364 / 2015 dni
 
vegasgirl1
 
_________________________________________________
Inspiracją do napisania tego one shot'a, był utwór Rudimental feat. Ella Eyre -Waiting All Night, który opowiada historię godną podziwu. Przed przeczytaniem polecam oglądnąć i posłuchać.

Imagin, one shot jest pisany w trochę inny sposób. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.

__________________________________________________

Opowiedz nam wszystko od początku do końca.

Nie wiedziałam, że dzień 6-tego lipca 2008 roku, zmieni moje życie na zawsze.
Siedziałam w domu, kiedy w okolicach godziny 19, zadzwonił telefon. Ze szpitala. Nie wiedziałam co się mogło stać, ale kiedy usłyszałam imię i nazwisko mojego narzeczonego, serce podeszło mi do gardła. Wciąż doskonale pamiętam te słowa.
-Pani Taylor?
-Tak, to ja. O co chodzi?
-Z przykrością musimy zawiadomić, że pański chłopak miał wypadek. Jest po operacji, ale jego stan jest stabilny. Bardzo prosimy o przybycie do Chelsea and Westminster Hospital.
To co usłyszałam, totalnie zwaliło mnie z nóg. Kolana zaczęły robić się jak z waty, a w gardle pojawiała się wielka gula, która nie pozwalała mi mówić. Odsunęłam aparat od ucha, czując jak łzy napływają mi do oczu. W słuchawce słyszałam jeszcze głos kobiety mówiącej coś do mnie, ale ja nie potrafiłam wydusić z siebie ani słowa. Osłabłam, ale wiedziałam, że muszę jechać do szpitala jak najprędzej, aby się z nim zobaczyć. Aby dowiedzieć się, że wszystko jest w porządku.

Co czekało na Ciebie na miejscu?

Wleciałam do szpitala jak burza. Nie przejmowałam się makijażem czy ubiorem, bo nie to było teraz ważne. Spostrzegłam, że na sofie w poczekalni siedzą jego najlepsi przyjaciele -Liam i Niall oraz jeszcze kilku znajomych z tych całych zawodów na BMX-ach. Podleciałam do recepcjonistki, lecz ona była zbyt zajęta odbieraniem telefonów, niż udzielaniem informacji na temat pacjentów. Uderzyłam otwartą ręką w blat, ale nawet to nie spowodowało, że zmieniła by swoje zachowanie. Dostałam tylko karcące spojrzenie typu : Jest pani w szpitalu. Proszę zachować spokój. Byłam wściekła. Nic nie wiedziałam i to dobijało mnie najbardziej. Chciałam szybko dowiedzieć się, co się stało i co z moim ukochanym. W tym samym momencie podszedł do mnie Liam. Nie mogłam przyzwyczaić się do jego smutnego wyrazu twarzy, który rzadko dane było mi widzieć. Wyglądał tak jakby chciał mi powiedzieć najstraszniejszą wiadomość.

I co powiedział Ci Liam?

-Ella...-zaczął i momentalnie przełknął ślinę. Widać było, że jest mu naprawdę ciężko to powiedzieć, jednak moje zdenerwowanie i niewiedza, była jeszcze gorsza.
-Ella, co? -warknęłam. Zamilkł. -Słodki Jezu, Liam powiesz wreszcie co się stało?
-Ja...ja nie wiedziałem, że on tam pojedzie. To działo się tak szybko. Odwróciłem się, a on leżał nieprzytomny pod tą wielką ciężarówką. Nie chciałem go skrzywdzić jeszcze bardziej, dlatego w ogóle go nie dotykałem. Noga...ona była tak bardzo sina. Ja...ja przepraszam.
-Gdzie on jest? -zapytałam. Już dawno przestałam się przejmować tym, że po moich policzkach łzy płynęły z prędkością światła. Byłam cholernie roztrzęsiona. Chciałam zobaczyć go jak najszybciej. Liam skinął głową w stronę drzwi znajdujących się po mojej lewej stronie. Widniało tam jego imię i nazwisko. Nie mogłam złapać oddechu. Czułam jak się duszę. Zignorowałam to, co Liam do mnie mówi i wyłączyłam się. Podeszłam szybko pod drzwi sali, w której leżał. Zanim jednak je otworzyłam, zatrzymałam dłoń na klamce. Musiałam psychicznie przygotować się do tego, co miałam zobaczyć. Cieszyłam się, że w tamtym momencie żaluzję w małym oknie były zasłonięte, gdyż prawdopodobnie nie zniosłabym tego. Wypuściłam cicho powietrze z płuc, tłumiąc łzy i wkroczyłam do pomieszczenia. Wybuchnęłam płaczem.
Był taki bezbronny. Przypięty do tysiąca aparatur. Jego twarz była poobijana, oczy spuchnięte,a na szyi widniał niewielki opatrunek. Na nosie miał założoną maskę tlenową.

Jak zareagował, gdy się obudził i zobaczył, że jego noga została amputowana?

To było najgorsze przeżycie jakiego doznałam. Na początku lekko się uśmiechał, kiedy zobaczył mnie i swoich przyjaciół. Nie wiedział do końca się stało, ale potem na jego twarz wtargnęło potworne cierpienie. Widziałam jak łzy zbierają mu się w kącikach oczu. Strasznie wszystko go bolało, a mnie bolało jeszcze mocniej, bo nie wiedziałam co zrobić, aby mu pomóc. Chciałam wziąć to wszystko na siebie. Chciałam leżeć na tym łóżku, zamiast niego, bo nie mogłam na to patrzeć. Rozpłakał się jak dziecko, kiedy dotarło do niego, że stracił nogę. Pragnął ukryć swoje łzy. Podparł jedną ręką swoje czoło i płakał. Mówiłam mu, żeby się nie martwił. Że jakoś sobie poradzimy i wszystko wróci do normy. Ale on...on w to nie wierzył. Widziałam jak Niall ukrył łzy pod czapką, kiedy spuścił głowę, a Liam wciąż winił się za ten wypadek. Często mu powtarzałam, że to nie jego wina, ale czuł się odpowiedzialny za to, co się stało.
Pamiętam kiedy pierwszy raz zobaczyłam jego uśmiech. To była najpiękniejsza chwila w tym okresie. Oczywiście był on przepełniony cierpieniem, ale bardzo się starał.

Kiedy wrócił do domu? Ile czasu zajęło Ci, aby sprawić, by wrócił do siebie po wypadku?

To było jakieś 2 tygodnie później. Lekarz przyszedł na obchód i powiedział, że jak na razie wszystko gra i nie ma potrzeby trzymać go dłużej w szpitalu, ale jeżeli pojawiły by się jakiekolwiek komplikacje, natychmiast do niego wraca. Na szczęście nic takiego nie wystąpiło. Razem z Liam'em ubraliśmy go, spakowaliśmy i wróciliśmy do naszego domu, w którym jego szalony kumpel, Louis urządził imprezę aż na 150 osób. Dostał potem ode mnie niezłą reprymendę, jednak byłam mu bardzo wdzięczna, gdyż spowodował uśmiech na twarzy mojego narzeczonego. To było bezcenne. W końcu poczułam, że wszystko wraca do normy, jednak byłam w przeogromnym błędzie.

Co masz na myśli?

Nie mógł pogodzić się ze stratą nogi. Diametralnie się zmienił. Czuł się mniej atrakcyjny, mało się uśmiechał i rzadko spotykał się ze przyjaciółmi. Gdy udało im się go wyciągnąć do parku na rampy, godzinami wgapiał się w jeżdżących na niej mężczyzn. Widziałam w jego oczach smutek i niesamowity żal do samego siebie. Winił się za to, że miał wypadek, chociaż wielokrotnie mówiłam mu, że to nie jego wina. Wtedy zazwyczaj krzyczał na mnie, mówiąc, że to wszystko nie prawda. To co się stało, mocno zaważyło na naszym związku. Pojawiło się coraz więcej kłótni i momentów, że chciałam się spakować i wyjechać daleko stąd, bo nie mogłam już wytrzymać jego nieznośnego zachowania. Ale wtedy zrozumiałam, że nie mogłam odejść i zostawić go samego, bo potwornie go kochałam. Nie potrafiłam wyobrazić sobie życia bez niego.

Miał takie chwilę, kiedy powtarzał Ci : "Ella, powinnaś odejść. Znaleźć sobie kogoś innego, lepszego niż ja."?

Oczywiście. Nasz związek stawał się coraz bardziej burzliwy. Jego zachowanie doprowadzało mnie do szału. Kłótnie stawały się codziennością. A on przeżywał coś w rodzaju załamania. Nasze rozmowy pozbawione były jakiejkolwiek intymności. Przestał mnie przytulać. Całować. Czuł do siebie obrzydzenie, a ja nie mogłam tego znieść.
-Hej, kochanie. Może przejdziemy się na spacer? -zapytałam pewnego dnia, kiedy przyszłam do domu z pracy, a on siedział na swoim wózku i wgapiał się w przestrzeń za oknem. Położyłam zakupy na blacie kuchennym i podeszłam do niego. Wiedziałam, że to własnie dzisiaj ma jeden z tych momentów, kiedy myśli o wypadku.
-Nie mam ochoty. -burknął pod nosem.
-Wszystko gra?
-Tak, Ella. Wszystko jest w jak najlepszym porządku. -podniósł głos i spojrzał na mnie z wyrzutem. -Straciłem nogę, wiesz?! Nigdy więcej nie wsiądę na rower, na deskę! Nigdy więcej nie będę czuł się tak jak wcześniej, rozumiesz?! -wykrzyczał w moją stronę i odjechał parę metrów dalej.
-Zayn...
-...nic nie mów. Odejdź. Powinnaś znaleźć sobie kogoś innego. Kogoś, kto będzie potrafił wziąć Cię na ręce. Kto będzie potrafił zatańczyć z Tobą na weselu. Kogoś kto ma obie nogi. Kogoś lepszego niż ja.
-Przestań na miłość boską! -wrzasnęłam. Miałam dość tego pieprzenia od rzeczy. -Przestań do jasnej cholery! Nie mogę już znieść tego wszystkiego! Rozumiem, Zayn! Rozumiem, że czujesz się winny za to, co się stało! Rozumiem, że cierpisz i wyładowujesz na mnie swój gniew! Czasem mnie to denerwuję, ale mi to nie przeszkadza! Śmiało! Ale nie możesz zrozumieć tego, że to był tylko nieszczęśliwy wypadek?! Nie możesz zrozumieć, że nigdy Cię nie zostawię, bo jesteś miłością mojego życia?! Pokochałam Cię nie dlatego, że jesteś przystojny i w pełni sprawny! Pokochałam Cie za to, jakim człowiekiem jesteś! Nie przestanę! Nie odejdę! Zbyt dużo dla mnie znaczysz, aby tak zwyczajnie się teraz spakować i wyjechać, zostawiając Cię samego w takim stanie! Potrzebujesz pomocy, Zayn! I obiecuję, że zrobię wszystko, abyś poczuł się tak jak dawniej! -wykrzyczałam w jego stronę na jednym wdechu. Widziałam zaskoczenie w jego oczach, jak i obojętność. Miałam wrażenie, że nie trafiły do niego żadne moje słowa, więc kiedy odwrócił głowę w drugą stronę, wyszłam trzaskając drzwiami.

Byłaś przekonana, że Zayn wróci do stanu sprzed wypadku?

Jak najbardziej. Po prostu potrzebował czasu. Musiał poukładać sobie wszystko w swojej głowie i zrozumieć, że to co się stało, już się nie odstanie. Musiał zrozumieć, że nie cofnie czasu, nawet jeżeli bardzo by tego chciał.

A kto pomagał Tobie, kiedy czułaś, że tracisz już siły do tego wszystkiego?

Miałam wokół siebie bardzo dużo takich ludzi, którzy mi pomagali. Przede wszystkim była to moja rodzina, rodzina Zayn'a i Liam. Zawsze potrafili mnie wysłuchać i pocieszyć, chociaż nie do końca wiedziałam, czy to właśnie tego potrzebuję. Rozmawiali ze mną godzinami, kiedy czułam, że nie radzę sobie z Zayn'em i samą sobą. Dodawali mi bardzo dużo siły, odwagi i wytrwałości prostymi słowami. Trwali przy mnie tak długo, jak tylko się dało. Tak jak ja, wierzyli, że wszystko kiedyś wróci do normy.
Często zdarzały mi się takie dni, kiedy potrzebowałam samotności. Kiedy potrzebowałam po prostu wypłakać się w miejscu, gdzie nikt nie będzie mi przeszkadzał. Szłam wtedy na rampy. Spędzałam tam mnóstwo czasu, dlatego czułam, że to właśnie tam będę miała spokój. Udawało mi się, do czasu gdy nie schodzili się tam ludzie. Pewnego razu spotkałam nawet Liam'a i niestety, ale nie zdążyłam ukryć swoich zapuchniętych oczu czy łez na policzkach.
-Nie będę pytał co się stało, El. -powiedział. -Doskonale wiem jak się czujesz. Doskonale wiem przez co przechodzisz i bardzo Ci współczuję.
-Naprawdę, Liam? -zapytałam z wyrzutem. Byłam zła i nie chciałam wyładowywać się właśnie na nim, ale tak wyszło. -Naprawdę wiesz przez co przechodzę?! To nie Ty musisz słuchać jego codziennych narzekań! To nie Ty jesteś zmuszony do wiecznego wmawiania mu, że wciąż jest tym samym człowiekiem co kiedyś. To nie Ty musisz udawać, że nie ruszają Cię żadne oszczerstwa! To nie Ty musisz udawać, że jesteś silny, chociaż z dnia na dzień czujesz się jak wrak człowieka! -wybuchłam. Wykrzyczałam wszystko to, co leży mi na sercu. Ludzie mnie kojarzyli. Patrzyli na mnie ze współczuciem i żalem. Czułam się okropnie, chociaż pewnego rodzaju ulga przeszła przez całe moje ciało. Liam obserwował mnie przez dłuższą chwilę, jak gdyby nie do końca wiedział co zrobić. Lecz zrozumiał, że rozmowa ze mną nie jest teraz dobrym pomysłem, więc po prostu mnie przytulił. Brakowało mi tego. Od dwóch miesięcy Zayn nie obdarowywał mnie żadnymi czułościami, więc ciepło mężczyzny to było to, co potrafiło rozpalić we mnie iskrę bezpieczeństwa. Zamknął mnie w tak mocnym uścisku, że nie potrafiłam nawet wyciągnąć swoich rąk, aby objąć jego plecy.
-Wszystko będzie dobrze, Ella. Obiecuję Ci. Zrobię wszystko. -szepnął i nie wiedzieć czemu, ulżyło mi. Wierzyłam w jego słowa. To on znów dodał mi otuchy i wiary. Dobrze było mieć przy sobie tak wspaniałego przyjaciela jak Liam Payne. Uwielbiałam również spędzać czas z jego dziewczyną, Danielle, która zawsze była dla mnie odskocznią od tej paskudnej rzeczywistości.

Gdy wróciłaś do domu, po kolejnej wielkiej kłótni, co zrobił Zayn? Czekał na Ciebie?

Tak. Oglądał mecz w telewizji. Na początku wydawało mi się, że w ogóle nie zauważył mojego przyjścia. Kiedy weszłam do salonu, spostrzegłam, że siedzi z nim Niall. Przywitałam się i podążyłam do kuchni. Z butelką wody, chciałam wyjść na górę, wziąć długą kąpiel i położyć się spać, jednak przeszkodził mi w tym głos Niall'a.
-Zayn chciałby z Tobą porozmawiać, El. -zdziwiłam się.
-A co? Stracił również głos? -zapytałam z przekąsem. Nie czułam wyrzutów sumienia. On był dla mnie podły, dlatego chociaż raz postanowiłam być podła dla niego.
-Nie będę Wam przeszkadzał. Trzymaj się, Zayn. Dobranoc, Ella. -blondyn podszedł do mnie i pocałował delikatnie w policzek, po czym wyszedł z naszego domu. Czekałam na tych schodach, aż w końcu mój szanowny narzeczony odwróci się do mnie i powie to, co ma do powiedzenia.
-Masz zamiar coś powiedzieć, czy mogę już iść na górę? -mój zirytowany ton głosu chyba nareszcie uderzył w jego sumienie. Odwrócił się. Spostrzegłam zaszklone oczy.
-Widzisz? Właśnie dlatego każę Ci odejść. -powiedział spokojnie i z opanowaniem. -Jestem nieznośny, chamski i podły. Za każdym razem jest jeszcze gorzej. Nie potrafię się opanować. Jestem zły i rozgoryczony tym, co dzieje się w moim życiu, a Ty? Ty, pomimo wszystkiego co Ci zrobiłem, wciąż wytrwale ze mną jesteś. Opiekujesz się, starasz się robić wszystko, abym poczuł się lepiej, próbujesz mnie uszczęśliwiać, a ja tego nie doceniam. Dlatego nie chcę, abyś niszczyła sobie życie własnie ze mną. Chcę abyś znalazła sobie kogoś, kto Ciebie uszczęśliwi. Kto sprawi, że zaczniesz żyć. -poczułam jak łzy bezwładnie spływają po moich policzkach. Zacisnęłam usta w cienką linię i pokręciłam lekko głową. Podeszłam bliżej niego i uklękłam przed nim. Uniosłam jego podbródek, powodując, że jego dotychczas spuszczony wzrok, spoczął na mnie.
-Mężczyzna, który mnie uszczęśliwia i sprawia, że żyję, siedzi właśnie przede mną. Kocham Cię, Zayn. Kocham Cię i nigdy nie przestanę, ponieważ moje serce należy tylko i wyłącznie do Ciebie. Nie potrafię Cię zostawić i odejść, bo umarłabym z tęsknoty. Jesteś dla mnie wszystkim.
Oboje zaczęliśmy płakać i śmiać się jednocześnie. Ten moment był przełomowy. Czułam jak powoli wraca Zayn Malik, którego poznałam będąc małym brzdącem. Przytulił mnie nareszcie. Przytulił mnie tak mocno, jak tylko potrafił. Byłam szczęśliwa. Mogłam wreszcie poczuć zapach jego skóry, dotknąć jego aksamitnych włosów czy złożyć delikatny pocałunek na jego malinowych wargach. Wrócił do mnie. Wrócił mój ukochany.

Zayn zrozumiał, że czasu nie da się cofnąć. Słyszałam, że dzień po tej rozmowie, poszliście do lekarza, aby przymierzyć protezy.

Tak, to prawda. Z samego rana pojechaliśmy do doktora Mahon'a, który był lekarzem prowadzącym Zayn'a. Zajmował się jego terapią i prowadził wizyty kontrolne. Był bardzo zdziwiony naszą obecnością, ponieważ doskonale znał stan Zayn'a. Przeprowadziliśmy wywiad lekarski, który trwał dobra godzinę, a potem przyniósł kilka protez, odpowiednich dla jego rodzaju okaleczenia.

Byliście sami?

Nie było nawet o tym mowy. Liam, Niall i reszta chłopaków dowiedzieli się w ciągu sekundy i towarzyszyli nam na wizycie.

Jaka była ich reakcja?

Taka sama jak moja i Zayn'a. Byli szczęśliwi. Śmiali się, wygłupiali i zachowywali jak pięcioletnie dzieci. Nie mogli powstrzymać entuzjazmu.

A Zayn? Ciężko było mu przyzwyczaić się do "nowej nogi"?

Na początku było ciężko. Chodzenie sprawiało mu wielką trudność, dlatego u lekarza trzymał się poręczy. Chodził powoli, starając się wyczuć protezę. Kilka tygodni później nie sprawiało mu to już żadnych trudności. Z uśmiechem chodził wte i wewte.

Jak się czułaś, kiedy Zayn powiedział Ci, że chce wrócić do jazdy na rowerze?

Cóż...byłam zaskoczona. Nie podobało mi się to, ale widząc i obserwując to, co przeżywał w ciągu dwóch miesięcy, łamało mi serce. Dlatego nie mogłam, nie potrafiłam mu na to nie pozwolić. Chciałam by był szczęśliwy, a BMX'y były jego życiową pasją i hobbym, więc zgodziłam się. Byłam nastawiona bardzo sceptycznie, ale gdy zobaczyłam go na rampie pierwszy raz od wypadku, zmieniłam swoje nastawienie.

Jak długo się do tego przygotowywał?

Nie za długo, ale również nie za krótko. Musiał wyćwiczyć wyczucie i oczywiście pierwsze zjazdy kończyły się bolesnymi upadkami na twarz, ale dawał radę. Czasami zdarzało mu się ze złości wyrzucać rower w powietrze, bić pięściami o beton, ale nigdy się nie poddał i wierzył w to, że przyjdzie taki moment, w którym mu się uda.

I udało?

Owszem. Popłakałam się, kiedy przez kilka długich minut obserwował rampę i lustrował każdy jej najmniejszy element, a później poprawił swoje rękawiczki, czapkę i po prostu zjechał. Przyjaciele tak głośno klaskali i wiwatowali, a ja po prostu płakałam. Widziałam to, jak szeroko uśmiecha się podczas jazdy, a pod okularami słonecznymi chowa iskierki radości. Byłam z niego taka dumna.

Zayn nigdy się nie poddał. Jest inspiracją dla wielu młodych ludzi, podobnie jak Ty. Dużo osób podziwia Cię za Twoją wytrwałość i siłę.

To bardzo miłe. Naprawdę. Kiedy jesteś dla kogoś inspiracją, czujesz naprawdę ciepło w sercu. Były takie momenty, kiedy pytałam samą siebie: Ja? Inspiracją? Niemożliwe! Ale zrozumiałam, że życie z mężczyzną, który przeżywa taką traumę po wypadku, jest wielka sztuką. Trzeba być twardym, silnym i wierzyć. Wiara czyni cuda.

Od wypadku minęły 4 lata. Jak czujecie się dzisiaj? Często wracacie do wypadku?

To nieuniknione. Każdego ranka, gdy Zayn się budzi, patrzy na swoją nogę, a następnie na kikuta. Nie mówi tego, ale ja wiem, że wciąż w głębi serca mocno cierpi, a stara się być twardy. Dla mnie nie musi. Jednak po tej krótkiej chwili o poranku, uśmiecha się do mnie i mówi: To co, kochanie? Co jemy dzisiaj na śniadanie? I właśnie to powoduję, że ja również się uśmiecham i czuję się szczęśliwa. Staramy się żyć normalnie, nie myśląc o tym co się stało, jednak czasem pojawiają się chwilę słabości.

Jesteście szczęśliwym małżeństwem i macie piękną córeczkę, Charleene. Jak zareagował kiedy dowiedział się o tym, że będziecie mieć dziecko?

Był bardzo zaskoczony, ale ucieszył się. Tak ciężko było mu ukryć wzruszenie, kiedy wziął ją na ręce po raz pierwszy. Naprawdę, to był najpiękniejszy dzień w moim życiu.

A zaręczyny i ślub?

To też. Jednak przyjście dziecka na świat, to zupełnie inna sprawa. Czujesz się naprawdę dzielna, że podarowałaś komuś życie. Że jest na świecie ktoś, kto jest dla Ciebie najważniejszą istotką.

Charleene ma cztery lata. Jak bardzo podobna jest do ojca?

Cóż...zamiłowanie do rowerów na pewno odziedziczyła po nim. Kiedy pierwszy raz zobaczyła jego BMX-a, nie mogła oderwać od niego wzroku. Ma piękne duże oczy i ciemne włosy, więc zapewne jest bardziej podobna do niego, niż do mnie.

Teraz, możesz szczerze przyznać, że Wasze życie ułożyło się tak jak chcieliście?

Szczerze i z czystym sumieniem. Było ciężko, naprawdę. Ale moja babcia zawsze powtarzała, że po okropnej nocy, zawsze przychodzi nowy, piękniejszy dzień i słońce, które daję nam siłę i nadzieję. Ja w to uwierzyłam. Zayn i nasi przyjaciele również. Bez ich wsparcia, nie byłoby tak łatwo. Dzisiaj, siedząc tutaj przed Tobą czuję, że w mojej głowie nie ma miejsca na czarne scenariusze. Wszystko musi się ułożyć. Nie ma innego wyjścia.

To była bardzo szczera, wzruszająca i inspirująca rozmowa. Miło było Cię poznać, Ello. Mam nadzieję, że spotkamy się kiedyś na dobrej kawie.

Nie ma sprawy. Masz mój numer. Ja również dziękuję za tą rozmowę.

Nie pozostaję mi życzyć Tobie i Zayn'owi dużo szczęścia i miłości.

Dziękuję.

Do zobaczenia, Ello.

Do zobaczenia.

tumblr_mrq8m6UGQD1qkvniao1_500.gif

__________________________________________________
Nie mogłam się powstrzymać. Po prostu musiałam to dodać jak najszybciej. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem cholernie dumna z tej historii, którą udało mi się napisać. Jak dla mnie wszystko jest idealne. Napisane tak jak powinno. Słowa, dialogi..dosłownie wszystko. Wiem, że teraz mogę wyjść na nie wiadomo kogo, ale mam to gdzieś. Bardzo podoba mi się ten one shot. Bardzo! Bardzo! Bardzo! Chciałam Was jedynie przeprosić, że bohaterem znów jest Zayn, ale to właśnie on najbardziej pasował mi do tej roli. Obiecuję, że następne imaginy będą z pozostałymi członkami.
A wam jak się podoba? Komentujcie! Chcę znać waszą opinię na temat tej historii.
Mam ogromnie zajęty weekend. Nie wiem czy będę miała czas w ogóle załączyć komputer, dlatego kolejny rozdział opowiadania pojawi się najwcześniej w poniedziałek. Przepraszam, że nie czytam Waszych blogów, ale muszę znaleźć trochę wolnego czasu, którego jak na razie mi brak. Obiecuję, że nadrobię wszystko, ale wciąż proszę o wysyłanie mi powiadomień. Dziękuję!
Pozdrawiam.
black.ivy x
:*

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Piękna historia.. Kiedy to czytałam nie mogłam powstrzymać łez.. Wszystko napisane perfekcyjnie i jeszcze ta forma wywiadu.. Super:) Jesteś genialna..xx
    ps. Przepraszam ze nie czytalam twojego bloga ale to tylko dlatego, że wogóle nie wchodziłam na pingera.. Mam zamiar to zmienić i nadrobić rozdziały..:)
     
  • awatar
     
     
    gość
    aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ja pierdole
     
  •  
     
    czy spodoba się? to jest oczywiste, że tak. Sądzę, że ta historia poruszałaby nawet osoby, które "nie mają uczuć", nie da się nie płakać czytając to. Tyle jest tutaj emocji, wszystko wydaje się takie realistyczne. GENIALNE :))
     
  •  
     
    @Croo: zgadzam się w 100%

    <3
     
  • awatar
     
     
    Croo
    Ryczę.
    Ryczę jak bóbr. To jest cholernie dobre, napisałaś to świetnie i jestem pełna podziwu.
    Nic więcej. Tyle. Dobranoc.
     
  •  
     
    Po pierwsze: kocham tą piosnkę jak i teledysk. Historia jest piękna, a ty opisałaś ją w tak realistyczny i pełen uczuć sposób, że łzy zakręciły mi się w oczach. Można powiedzieć, że one shot był formą wywiadu. Co nie zmienia faktu, że i tak jest jak zawsze na poziomie kochana. Cieszy mnie jeszcze bardziej fakt, że dodałaś go szybciej, a i mój komentarz byłby szybciej gdyby nie brak internetu. Na szczęście już go odzyskałam. Zaskakujesz mnie coraz bardziej. Ten imagin mnie szczególnie poruszył. Wszystko jest takie perfekcyjne. Wiem, że to powtarzam pod każdym wpisem, ale to prawda. Nie potrafię inaczej tego ująć. Co jest najgorsze? Wszystko co piękne, ma swój koniec. Tak jak twoje rozdziały czy też one shot'y. Mogłabym je czytać bez końca, ale cóż nic nie jest idealne. Kończę, bo chcę się zmieścić w jednym komentarzu. Forma - idealna, pomysł, nawet jeśli oparty o teledysk - idealny, opisanie historii - idealne. Podsumowując wszystko jest idealne. Pozdrawiam i życzę weny!
    Nika. x
     
  •  
     
    I bardzo dobrze, że go wstawiłaś! Bardzo dobrze!
    Jest genialny, z resztą jak wszystko co piszesz...
    I straaasznie można się na tym popłakać, alee to cię chyba nie dziwi, prawda?
    Jest genialny! Tak samo jak ty :3
     
  •  
     
    No i znów one shot. Po prostu brak słów by go opisać ♥
     
  •  
     
    :O
    czy się podoba? jest na prawdę świetny!
    a ta historia.. jeju, powalająca : D
     
  •  
     
    o Jezu, jaki wzruszający ;') popłakałam się, serio. *.*
    Dobrze, że Zayn i Ella się nie poddali.
    Dobrze też, że Zayn nadal robił to, co kocha xd Uwielbiam czytać Twoje opowiadania, imaginy i wszystko inne. Mam nadzieję, że będziesz pisać o wiele, wiele więcej takich imaginów ;) pozdrawiam ;*