• Wpisów: 188
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 13:52
  • Licznik odwiedzin: 30 364 / 2015 dni
 
vegasgirl1
 
-Dlaczego nie powiedziałeś mi, że Malik ma dziecko? -mężczyzna odłożył gazetę i spojrzał zdziwionym wzrokiem na swoją towarzyszkę.
-Malik ma dziecko? -zapytał zdezorientowany.
-Nie udawaj głupka. Doskonale o tym wiedziałeś i nie powiedziałeś ani słowa. Zastrzeliłam tego policjanta w obecności jego własnej córki.
-I co z tego? -Sara zgromiła go spojrzeniem. -Obchodzi Cie to? Od kiedy? -spojrzał na nią, unosząc obie brwi do góry i śmiejąc się szyderczo.
-Owszem. Obchodzi mnie to od zawsze, kretynie. -warknęła ze złością blondwłosa kobieta i wstała gwałtownie z ogrodowego krzesła.
-Sara...poczekaj.
-Jeżeli dajesz mi konkretną robotę do wykonania, oczekuję konkretnych informacji, Scott. -powiedziała i jak najszybciej wyszła z posiadłości swojego szefa.

~Kilka dni później...~

www.polyvore.com/(…)set…

Sara postanowiła przemyśleć kilka spraw w miejscu, w którym lubiła dumać najbardziej. Park był dla niej azylem. Ostoją spokoju i wyciszenia. Mogła pomyśleć i nikt jej w tym nie przeszkadzał. No prawie. Tym razem jednak musiała zabrać ze sobą Emily, która wiecznie szarpała dłoń siostry, bo uważała, że przyszedł najwyższy czas na porcję lodów. Normalka. Kiedy brunetka w końcu dostała swoją porcję smakołyku i poszła na plac zabaw nieopodal parku, panna Ellis usiadła wygodnie na ciemnej ławce i odchyliła głowę do tyłu.
Czy gryzły ją jakiekolwiek wyrzuty sumienia? Nie. Sama nie wiedziała jak to nazwać, ale na pewno nie były to wyrzuty sumienia. Zastanawiała się dlaczego tak bardzo ją to obchodzi? Wiadomo, że dla kilkuletniego dziecka, zabicie rodzica na jego oczach to traumatyczne przeżycie. Jest to okropne, ale czy dla kogoś tak bezwzględnego jak Sara Ellis też? Z drugiej jednak strony, starała się postawić w swojej sytuacji. Jak czuła by się Emily? Ona ma tylko 8 lat. A co jeśli córka zastrzelonego komisarza poza Malikiem nie miała nikogo innego? Co jeśli Malik był samotnym rodzicem?
Na twarzy Sary pojawił się dziwny grymas. Potrząsnęła głową i przejechała sobie dłonią po karku.
Sara? Co Ty do jasnej cholery wyprawiasz? Od kiedy zaczęło Cię to w ogóle obchodzić? -pytała w myślach samą siebie.
Faktycznie. Mało kiedy obchodziły ją rodziny "celów". Dla niej, liczyło się tylko dobrze i skuteczne wykonanie zadanie oraz zapłata, a nie to jak poradzi sobie kilkuletnia córka zabitego policjanta. Przecież to chore. Sara jest zabójcą, a takie rzeczy się zdarzają. Po prostu.
Odegnała wszelkie negatywne myśli, pozostawiając w głowie jedynie wielką pustkę. To był plus tego wszystkiego. Mogła zwyczajnie wyłączyć siebie i swoje myśli. W zasięgu swojego wzroku, zaczęła szukać młodszej siostry i gdy tylko zobaczyła ją na huśtawce z jakimś małym chłopczykiem, lekko uśmiechnęła się pod nosem. -EMILY! -krzyknęła z oddali Sara, na co brunetka natychmiast zerwała się z miejsca i pobiegła ku siostrze.
-Co jest? -rzuciła zdyszana biegiem.
-Zbieramy się. Już późno.
-Dopiero co przyszłyśmy.
-Bez gadania, Em. Pożegnaj się i idziemy. -rzekła stanowczo Sara i wzięła kubek z kawą, zarzucając na ramię torebkę.
-W porządku. -burknęła pod nosem i wróciła na chwile do swojego znajomego.
Podczas drogi powrotnej, siostry dużo ze sobą rozmawiały. Emily jak zwykle miała mnóstwo do opowiadania, co na przykład ciekawego zdarzyło się ostatnio w szkole oraz, że Elliot (kumpel z huśtawek) ewidentnie ją podrywa. Boże, co dzieję się z tym światem? Za nie długo to pięciolatki będą chodziły na randki.
Sara zaśmiała się melodyjnie na opowieść młodszej siostry, lecz jej rozmowę przerwał tajemniczy przechodzeń, który ją potracił.
-Hej, uważaj jak chodzisz. -warknęła zdenerwowana Ellis do mężczyzny, nawet nie podnosząc na niego wzroku.
-Wybacz. -rzucił beznamiętnie. -Nie zauważyłem Cie.
-To lepiej patrz z czego... -zaczęła, ale gdy spojrzała na rozmówcę, momentalnie ją zatkało. Stał przed nią jej...cel. Ten, który powinien być martwy. Miał być martwy. Musiał być martwy. Wpatrywał się w Sarę z góry, gdyż był dużo wyższy. Porucznik Zayn Malik, który miał przerwę na lunch w pracy. Porucznik Zayn Malik, który dostał od niej kulkę w sam środek serca, właśnie stał przed nią, wyglądając na całkiem zdrowego.
-Wszystko w porządku? -zapytał, widząc jak przerażona Sara otwiera usta ze zdziwienia. -Pamiętam Cię. To Ty byłaś wtedy w szkole.
-Nie. -burknęła pod nosem. -Musiałeś mnie z kimś pomylić. Chodź Emily. -dodała i chwytając dziewczynkę za rękę, odeszła na jak najbezpieczniejszą odległość, wymijając wysokiego bruneta. Zayn na moment obrócił się i lustrował sylwetkę oddalającej się kobiety. Wiedział, że to ona. Wiedział, że to ta sama kobieta, która zniknęła w szkole jak widmo. Zaintrygowała go.
Sara nie do końca wiedziała, co się przed chwilą wydarzyło. Może miała halucynacje? Może wydawało jej się, że widzi zmarłych? Może to pewny rodzaj zemsty? Może powstał zza grobu? A może zwyczajnie mężczyzna był podobny do Malik'a? Nic się nie zgadzało. Dlaczego w ogóle żył? Sara nigdy się nie myliła. Nigdy nie spudłowała. Jej robota była zawsze perfekcyjna i precyzyjna. Co mogło stać się tym razem? Tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi.
Przyszło jej nawet do głowy, żeby obrócić się i spojrzeć za siebie, jednak zrezygnowała z tego jakże głupiego pomysłu. Otrząsnęła głowę z myśli, które napłynęły jak ocean i przywołując na twarz sztuczny uśmiech, wróciła z Emily wraz do domu.

*

Gdy dostała telefon od swojego szefa, od razu wiedziała, że nie dzwoni, aby wręczyć jej premię za piękny uśmiech. Domyślała się, że rozmowa, która odbędzie się za kilka minut, nie będzie należała do najmilszych. Mimo tego, spokojnym i pewnym krokiem, szła w stronę wielkiej posiadłości Scott'a Mason'a. Szefa, który pomimo wszystkiego, był największym kutasem na całym świecie.
-Co to ma być?! -wrzasnął Mason, rzucając przed kobietą, zdjęcia żywego Malik'a. -Podobno miał być martwy, tak? To dlaczego ten gnój chodzi sobie po Londynie i jak gdyby nigdy nic piję kawę? Wytłumaczysz mi to, Saro?!
-Nie wiem jak to się mogło stać. -odrzekła beznamiętnie. -Strzeliłam mu prosto w serce. Facet leżał z kulką głęboko w ciele. Nie rozumiem tego.
-Nie rozumiesz? To ja z przyjemnością Ci powiem. -rzekł i oparł się o brzeg biurka, krzyżując ręce. -Wiesz, że istnieje coś takiego, jak kamizelka kuloodporna, tak? W czasie Twojej akcji, ten kretyn miał ja na sobie i dlatego przeżył. -kobieta prychnęła pod nosem i odchyliła głowę do tyłu, splatając dłonie na karku.
-Szlag by to trafił. -warknęła zirytowana. -Że też o tym nie pomyślałam.
-Właśnie. Pytanie tylko, jak zamierzasz to naprawić? -zapytał. Sara wstała zdenerwowana i podeszła do okna.
-Nie wiem, Scott. W przeciwieństwie do Ciebie, nie mam planu awaryjnego, ułożonego na wypadek "gdyby coś poszło nie tak".
-A powinnaś.
-Nie muszę go mieć. -burknęła, czując jak zieleni się ze złości. -Moja praca jest zawsze wykonana perfekcyjnie. Jeszcze nikt nie przeżył moich akcji, rozumiesz? Skoro Ty miałeś na tyle wątpliwości, zakładając, ze coś pójdzie nie tak i układałeś tak zwany plan B, to świadczy tylko o Tobie. -dodała i odwróciła się do szefa plecami. Mężczyzna pobladł. Sara czasem na zbyt wiele sobie pozwalała.
-Przesadzasz, moja droga.
-W takim razie przestań pieprzyć, Mason. Mam dosyć Twoich wiecznych pretensji o byle gówno. Daj mi kilka dni na zastanowienie,a gwarantuję Ci, że przyniosę Ci głowę tego dupka na tacy. -powiedziała hardo, bez żadnych emocji wypisanych na twarzy. Scott uśmiechnął się szeroko i upił łyk swojej szkockiej, podchodząc bliżej blondynki.
-No. I to mi się podoba. -wyszeptał, dotykając policzka Ellis. Kobieta czuła jego szorstką dłoń, a po chwili chwyciła jego nadgarstek i wykrzywiła go w drugą stronę, powodując niebywały ból. Ochroniarze natychmiast rzucili się do 'akcji', lecz Sara wyciągnęła pistolet zza spodni.
-Zrób tak jeszcze raz, a obiecuję Ci, że już jej nie odzyskasz. -wyszeptała do jego ucha, po czym odepchnęła go na bezpieczną odległość. Mason skinieniem ręki kazał schować bronie ochroniarzy i wrócić na swoje miejsca.
-Sara, kochanie. Po co te nerwy? -zapytał i uśmiechnął się blado, masując obolałe miejsce, po czym przeczesał swoje czarne włosy. Ta tylko zmierzyła go spojrzeniem, po czym schowała broń.
-Potrzebuję kilka materiałów wybuchowych. Postaram się, aby tym razem, ten frajer nie wyszedł z tego cało.
-Co konkretnie?
-Baratol*.
-Co? Baratol? Chcesz wysadzić cały Londyn?
-Spokojnie. Nie Twój w tym interes. Załatw baratol, a resztę zostaw mnie. No chyba, że nie chcesz zobaczy Malik'a martwego, wtedy to...
-...w porządku. Baratol. Sprowadzę go za dwa dni. -rzucił i zaczął zapisywać coś na kartce, po czym wyciągnął telefon i wybrał numer. Sara zniknęła mu z pola widzenia, kierując się do swojego mieszkania.

*

www.polyvore.com/simple_no.138/set?id=89366820

Następnego poranka, a raczej przedpołudnia, kiedy Sara opracowywała idealny plan morderstwa, dostała niepokojący telefon ze szkoły Emily. Nie czekając ani minuty dłużej, wskoczyła w ciemne jeansy oraz koszulkę i ruszyła. Była zdenerwowana. Dyrektor nie chciał mówić nic więcej, tłumacząc się zdaniem : "To nie jest rozmowa na telefon", co jeszcze bardziej wyprowadziło ją z równowagi. Korki wcale nie polepszały całej sytuacji. Chciała jak najszybciej znaleźć się w szkole Emily, by sprawdzić czy wszystko z nią w porządku. Martwiła się. Po raz pierwszy w życiu poczuła w sercu narastający strach o młodsza siostrę.
Przyjechała pod szkołę z piskiem opon. Wysiadła z samochodu i podbiegając, weszła do środka budynku. Szła szybko korytarzem, rozglądając się po bokach za młodszą siostrą. Skoro dzwonił do niej sam dyrektor szkoły, sprawa musiała być poważna. W końcu spostrzegła siedzącą na krześle brunetkę, a zaraz obok niej druga brązowowłosa dziewczynkę i wysokiego mężczyznę.
-Emily! -zawołała głośno, aż dziewczynka podniosła opuszczoną wcześniej głowę. -Coś ty narobiła? -zapytała, kucając przy dziewczynce, lecz ta milczała.
-Wdały się w bójkę. -usłyszała zimny ton mężczyzny, który nad nią stał. Spojrzała w jego stronę i zdębiała. -Znowu się spotykamy.
-O żesz w mordę. -szepnęła tak cicho jak potrafiła. "Martwy" porucznik Zayn Malik stał i wlepiał w nią swój wzrok. Zaraz obok niego siedziała jego córka, która miała być świadkiem zbrodni.
-Twoja córka z moja siostra wdały się w bójkę z innymi dziewczynkami ze szkoły. Podobno poszło o coś poważnego. Zaraz będziemy rozmawiać z dyrektorem. -rzucił oschle.
Czekaj co on powiedział?
Siostra?
-Safaa milczy, Emily również. Może Tobie powie o co poszło. -Sara ostatni raz zerknęła na bruneta, po czym ponownie kucnęła przy swojej siostrze. -Emily. Emily, spójrz na mnie. -powiedziała bardzo łagodnym tonem, unosząc jej brodę ku górze. -Co się stało, mała?
-Bo...bo...-chlipnęła głośno pod nosem i spojrzała z zaszklonymi oczami na Sarę. -Bo Krista powiedziała, że rodzice mnie nie kochali i dlatego odeszli.
-Kochanie...-westchnęła. -Dobrze wiesz, że to nie prawda. Rodzice odeszli, bo zbyt mocno Cię kochali i chcieli dla Ciebie jak najlepiej. Nie powinnaś jej słuchać.
-Wiem, Sara. Przepraszam. Jesteś na mnie zła? -zapytała cieniutkim głosikiem.
-Ależ skąd. -odparła blondynka i przytuliła do siebie siostrę. -Tylko następnym razem nie wdawaj się w bójkę i nie wciągaj w to innych koleżanek, dobrze? Mogą wyjść z tego nieprzyjemne kłopoty. -dodała, na co Emily skinęła twierdząco głową. Sara spojrzała na przyjaciółkę siostry, po czym posłała jej lekki uśmiech. Wstała i skrzyżowała ręce, czekając aż dyrektor będzie mógł ich przyjąć.
-Szybko poszło. -usłyszała jego głos. Odwróciła się i zlustrowała go od stóp do głów. -Jestem Zayn. Zayn Malik. -powiedział i wyciągnął rękę w kierunku blondynki. -Skoro mamy siedzieć w tym razem, powinniśmy się poznać.
-Sara. -rzuciła po dłuższej chwili kobieta i uścisnęła dłoń Mulata. -Sara Ellis. Miło mi.

_______________________________________________
*baratol -materiał wybuchowy
_______________________________________________

Witajcie! Mam nadzieję, że ktoś tutaj jeszcze wchodzi. Przepraszam, że znów tak późno, ale ostatnio trudno mi znaleźć wolny czas. A jeśli już go znajdę, to staram się odpoczywać, odsypiać lub spędzać go ze znajomymi. Chyba naprawdę się starzeję. Nie wiem czy będę w stanie doprowadzić tą historię do końca. Nie pytajcie dlaczego. Po prostu tak jest, jednak postaram się to zrobić dla Was. Ostatnio jest mi coraz ciężej. Dużo stresu, nerwów, zmartwień, rozmyślań i codziennie dochodzą jakieś nowe sprawy, którymi muszę się zająć, a nie chcę. Ale dość o problemach!
Mam nadzieję, że podoba Wam się nowy rozdział. Jak dla mnie może być. Byłyście pewne tego, że Malik żyje. Oh, jaka ja przewidywalna! Nie mogło przecież być inaczej. Chociaż Malik zza światów, nękający główną bohaterkę, mógłby być do przełknięcia. Pomyślę.
Przepraszam, że nie ma obrazków, ale nie chciało mi się szukać żadnych inspiracji. Postaram się, żeby w następnym już były. Zmykam oglądnąć jakieś filmy. Trzymajcie się zdrowo!
Pozdrawiam!
black.ivy x

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Postać Sary bardzo mi się podoba. Niby twarda kobieta, która wykonuje zlecone jej zadania, ale z drugiej strony dostrzegam u niej pewną wrażliwość (oczywiście mogę się mylić, po prostu to moje odczucia) te momenty są bardzo hm...pozytywne. Pokazują, że ona też jest tylko człowiekiem.  Ogólnie cała historia (mimo, że to dopiero początek) bardzo mnie wciągnęła. Ale to pewnie cię nie dziwi, jesteś świetna w tym co robisz. Końcówka bardzo mi się spodobała. Ich znajomość może okazać się ciekawa (co ja mówię na pewno taka będzie).
    Bardzo cię rozumiem z tym odpoczywaniem, też miewam takie chwile jak ty. Jak to się mówi raz na wozie raz pod wozem. Życzę ci weny, no i oczywiście żebyś mniej się stresowała. Z doświadczenia wiem, że to tylko szkodzi. Trzymaj się mocno!
    Pozdrawiam xx
     
  •  
     
    Oczywiście,że czytamy :) I bardzo proszę o dokończenie tego opowiadania bo jest jedyne w swoim rodzaju i nigdzie z taką fabułą nie znajdziesz opowiadania :)
     
  •  
     
    W końcu się doczekałam *_*
    Fantastyczny rozdział ;3
    Mam nadzieję że z nami zostaniesz <na ile możliwości pozwolą> i dokończysz cudo jakie zaczęłaś.
    Trzymaj się : )
     
  •  
     
    Znajomość z Zayn'em? Brzmi ciekawie ^^ Cudny rozdział! Czekam na następny! ;)